8 lat wcześniej....
Ogród na terenie Świątyni Jedi był jednym z najpiękniejszych i najbardziej strzeżonych miejsc we wszechświecie. Przez jego środek biegła długa ścieżka łącząca ze sobą wejście do Świątyni i wysoką bramę z białego piaskowca prowadzącą do centrum Coruscant. Po obu stronach dróżki, co jakiś czas z fontann, równo od siebie oddalonych wytryskiwała woda i spływała metalowymi prętami, gdzie łącząc się w jeden duży kanał nawadniała trawę i wszystkie, otaczające fontanny, krzewy.
W tle altany, po których pięły się w górę róże i inne, nieznane z nazwy, rośliny.Właśnie teraz w jednej z nich przebywała para młodzików- chyba nie powinni tu być zważając na fakt, że przerwa obiadowa dobiegła końca ...dla nich jednak nie istniał czas. Siedzieli, zajęci rozmową, wpatrzeni w siebie jakby słowa nie mogły ująć tego co czują...wpatrzeni w głąb swoich dusz.
- Wiesz- blond włosy chłopiec w białych szatach spojrzał łobuzersko na młodszą o 2 lata koleżankę- kiedyś się z tobą ożenię.
Dziewczynka wbiła wzrok w ziemię. Jej policzki prawie natychmiast oblały się rumieńcem. Odruchowo wyjęła kosmyki włosów zza uszu, by choć trochę zakryć twarz. Sądziła, że to tylko żart, kolejna próba wyprowadzenia jej z równowagi. Znała Skywalkera na tyle długo, że wiedziała iż denerwowanie wszystkich w koło było jego ukochanym zajęciem...Co jeżeli mówił prawdę? Może rzeczywiście chciał wiązać z nią swoją przyszłość. To byłoby wręcz cudowne i niesamowite....ale też nierealne. Zasady Jedi surowo zabraniały przywiązania, a jeżeli dali by upust marzeniom musieliby odejść, a tego żadne z nich nie chciało.
Jej rozterki znikły równie szybko jak się pojawiły , kiedy Anakin chwycił jej rękę i uśmiechnął się w taki sposób w jaki tylko on potrafi się uśmiechać.
- Mówisz poważnie?- zagadnęła podejrzliwie
- Jestem poważny jak nigdy Van- odparł zgodnie z prawdą.
- Obiecaj- zażądała pewnym tonem, unosząc się lekko do góry.
- Obiecuję. Uciekniemy stąd. Będziemy sami, ale nikt nie wtrąci się do naszej miłości próbując ją zniszczyć. Będę przy tobie już zawsze Van- schylił się i cmoknął ją w policzek na znak przypieczętowania swoich słów.
- Kocham cię Ani- szepnęła wtulając się w jego ciało i opierając głowę na jego ramieniu.
- Ja ciebie też kocham Van.
_________________________________________________________________________
Taaak...Cierpię na chwilowy brak weny i ten rozdział jest jednym z tych, które wymyśliłam już jakiś czas temu.( na papierze wydawał się znacznie dłuższy). Nie jest idealny, ale myśle,ze dosc uroczy.
Zyczcie weny !!