poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Prolog - wspomnienie

8 lat temu...

Próbowałeś kiedyś wyobrazić sobie świat bez wojen? 
Bez konfliktów, bólu, łez czy cierpienia?
Gdzie wszyscy byliby szczęśliwi?
Nie znali strachu...pomagali sobie wzajemnie? 
***
Intensywna zieleń traw skropionych poranną rosą. Złocisty piasek oświetlony przez promienie wschodzącego słońca. Dzika roślinność oplatająca konary pnących się w górę drzew. Ogromne budowle wzniesione z metalu, hałaśliwe ulice. Wkoło słychać śmiech. Rozbawione głosy ludzi niosą się echem po lesie. Dzieci grają w piłkę na szkolnym boisku, a dorośli patrzą pełnym dumy wzrokiem na swoje pociechy, obserwując ich zabawę. Jacyś królowie w strojnych szatach ściskają sobie wzajemnie ręce na znak pokoju i zgody. 
Nikt się nie śpieszy, nie myśli o pieniądzach, pracy. Nie obawia się, że ktoś go okradnie, przystawi rufę pistoletu do głowy. Nie ma tu morderstw, kradzieży.
Świat idealny...utopia, wręcz nierealny...a jednak istniał
***
Jeszcze 8 lat temu nikt nawet nie podejrzewałby, że wybuchnie wojna. Przyszła niespodziewanie, jak deszcz w bezchmurny, słoneczny dzień. 
Nie wiedziano wtedy jeszcze jakie skutki przywiedzie ze sobą nadchodząca ciemność...
***
Zdarzyło się to na Corusacnt. Planecie w całości pokrytej przez nowoczesne wieżowce, huty przemysłowe,a co najważniejsze będącej wówczas centrum Starej Republiki. Kiedy Jedi byli u szczytu władzy i pilnowali pokoju w galaktyce. Myślano wtedy, że Sithowie zostali zniszczeni wiele lat temu, a zło na zawsze wykorzenione...niestety

Na ostatnim piętrze ogromnej, złotej budowli o trapezowatym kształcie beztrosko bawiło się dwóch Jedi-dziewczynka i chłopiec.
Dziewczynka miała 8 lat.Długie brązowe włosy spięte w dwa, luźne warkocze., Ubrana była w jasne, trochę za duże szaty. Chłopiec, który stał tuż obok niej był 2 lata starszy. Dawno nieścinane blond włosy sięgały mu, aż za uszy, a długa grzywka opadała niesfornie na twarz. Jego błękitne oczy jaśniały wesołym blaskiem, za każdym razem, gdy spoglądał na swoją towarzyszkę.
- Tu jest tak nudno!- zakrzyknął nagle.- Chcę przeżywać przygody, podróżować, walczyć.
Stanął w postawie szermierskiej i zaczął "niewidzialnym" mieczem "ciąć" powietrze.
Dziewczynka przewróciła tylko oczami. Jej przyjaciel potrafił godzinami opowiadać o swoich sza;lonych marzeniach.
- Powiedz to samo Obi-wan'owi- rzuciła śmiało
- Chyba żartujesz, wiesz co by powiedział- wyprostował się i dodał zmienionym głosem- Anakinie! Myśl o teraźniejszości, a nie o przyszłości.
Po chwili oboje tarzali się po ziemi zanosząc śmiechem. Korzystając z nieuwagi koleżanki, Jedi jednym zwinnym ruchem wyrwał dziewczynie miecz świetlny z ręki.
- Ej! Oddaj!- zawołała, gdy zbiegał po schodach w dół.
-Najpierw musisz mnie złapać!- pokazał jej język.

Wybiegli z budynku i stanęli po środku świątynnych ogrodów. Młody Jedi rozejrzał się dookoła i ukrył za najbliższym krzakiem ciągnąc przyjaciółkę za sobą.
- Co jest?- szepnęła.
- Chyba zbliża się do nas cały szwadron droidów.
Dziewczynka szturchnęła go łokciem w ramię.
-Nie mów tak Ani, to głupi żart.
Jednak i do jej uszu doszedł charakterystyczny szczęk metalu.Wytężyła wzrok i zobaczyła roboty Federacji Handlowej maszerujące w stronę Świątyni. Tuż za nimi w dali pobłyskiwały krwisto-czerwone klingi świetlnych mieczy jakich używali tylko...Sithowie.
Chłopiec jako pierwszy ruszył do walki nie czekając na mistrzów Jedi, którzy niedługo potem znaleźli się na polu bitwy. Zdezorientowana dziewczynka ukryła się w cieniu niewysokiego drzewa chowając głowę w kolanach.
- Van tu jesteś!- zawołał jeden z mistrzów. Mężczyzna wziął ją na ręce jednocześnie odbijając świetlistą klingą strzały z blasterów.
***
Stanęła po środku owalnej sali. Prawie pustej nie licząc niewielkich foteli po dwóch stronach pokoju. Na jednym z nich, po prawej stronie siedział stary, lekko zgarbiony mistrz Yoda, a po lewej czarnoskóry Windu.
- Tu niebezpiecznie zbyt dla niej jest
Mistrz Yoda gładził dłonią podbródek.
- Jeżeli zginie Jedi na tym stracą.
Głos Windu został lekko zagłuszony przez przez odgłos wybuchu.
-Pewnym jest, że po nią przyszli oni.
-Więc nie mogą jej znaleźć.
Na niebie pojawił się kolejny błysk.
- Masz pomysł dokąd zabrać możesz ją?-zagadnął staruszek
- Tak mistrzu.Nigdy jej tam nie znajdą.
Dziewczynka przerażonym wzrokim patrzyła to na jednego to na drugiego. Windu wstał, uśmiechnął się przyjaźnie, wziął na ręce i opuścili salę.
***
- Ale jak to zginęła?-zapytał smutnym głosem Anakin wygrzebując miecz świetlny swojej koleżanki ze szczątków jakiegoś droida. Opuściła go. Jego ukochana Van, zniknęła na zawsze. Najlepsza przyjaciółka....Skrawkiem rękawa otarł łzę spływającą po policzku. Nie chciał by jego mistrz to zauważył.
- Przykro mi młody padawanie- odparł mistrz Kenobi kładąc rękę na ramieniu chłopca. Oboje ruszyli w kierunku trapezowatej budowli widniejącej na horyzoncie. Jaśniejącej niezwykle w blasku zachodzącego słońca...
_________________________________________________________________________________

Hej! Tak więc oto prolog wyjątkowo napisany w 3 os. bo reszta opowiadania będzie w 1 os.
Mam nadzieję, że wam się podobał i zachęcił do dalszego czytania.                                                                                  NIECH MOC BĘDZIE Z WAMI!
pozdrawiam Ms Skywalker

1 komentarz:

  1. Naprawde bardzo podoba mi sie to jak piszesz, zwłaszcza, że to dopiero twój pierwszy blog, a już kesteś tak dobra w pisaniu c; Nie mogę doczekać się pierwszego rozdzialu i jak będzie Ci to wychodziło w pierwszej osobie ;*
    życzę wenu i trzymam kciuki x

    OdpowiedzUsuń