sobota, 11 kwietnia 2015

Rozdział 1

Kilka tygodni wcześniej....

Strzeliste budowle ustawione gęsto,w niewielkich odległościach od siebie z daleka sprawiały wrażenie połączonych. Wyglądały jak jeden ogromny budynek z niezliczoną ilością okien i balkonów.
W bezsłoneczne dni ich sięgające wysoko dachy były ledwo widoczne spod grubej chmur zmieszanej z dymem z kominów licznych fabryk. Kiedy jednak żar lał się z nieba stal,która je pokrywała, mieniła się kolorami tęczy.
Spośród wielu podobnych wieżowców dwa wyróżniały się znacznie na tle reszty.Jednym z nich była siedziba Galaktycznego Senatu w kształcie kopuły,a drugim trapezowata Świątynia Jedi. Znajdowały się na przeciw siebie w odległości kilku metrów tak, że stojący przy oknie w Świątyni 18-letni rycerz Jedi, Anakin Skywalker potrafił dostrzec zarys budynku Senatu. Mężczyzna zaledwie kilka godzin temu powrócił z Zewnętrznej Krawędzi, gdzie dowodził, jako generał, oddziałem sklonowanych żołnierzy. Cieszył się nareszcie, znów jest na Coruscant...w domu. Jednej z nie wielu planet w Republice, na której nie toczyła się wojna. Która nie została zniszczona, przez wybuchające w innych częściach kosmosu, ataki separatystów. Co stało się z moja ukochaną galaktyką? Wciąż zadawał sobie to pytanie. Gdzie podziała się ta beztroskość, pokój?Odkąd skończył 12 lat wraz z Obi-wanem walczyli na froncie. Widział  w swoim życiu już zbyt wiele śmierci, zbyt wiele opustoszałych miast i planet.
Z drugiej jednak strony, choć sam nawet przed sobą niechętnie się do tego przyznawał, wojna pozwalała mu na jakiś czas zająć czymś umysł. Siedzenie w Świątyni powodowało, że myślał zbyt wiele,a wszystkie jego myśli sprowadzały się do jednej osoby...Van.
Podsłuchał kiedyś rozmowę Obi-wan'a z Yodą. Starszy mistrz powiedział wtedy, że wcale nie zginęła, ale dla jej własnego bezpieczeństwa została przetransportowana  na planetę poza Zewnętrznymi Rubieżami...Od tamtej pory przyrzekł sobie,że za wszelką cenę postara się ją odnaleźć
- Mistrzu- Ahsoka położyła dłoń na jego ramieniu tym samym wyrywając go z zamyślenia.
Anakin spojrzał na swoją padawankę. Młoda Togrutanka wskazała ręką na drzwi pokoju Rady i dopiero wtedy przypomniał sobie dlaczego tu jest. Przełknął głośniej ślinę i objął dziewczynkę ramieniem, próbując w ten sposób dodać jej, a także sobie odwagi.

Stanęli na środku sali otoczeni, z każdej strony niewielkimi krzesłami, na których siedzieli Mistrzowie znajdujący się w Radzie.
- Padawanie Tano- zawrócił się do Ahsoki,Mistrz Plo Kuno-Ufałem ci zawsze, jednak wszyskie dowody wskazują na to, że uczestniczyłaś w zabójstwie Mistrza Jedi, Quinlan'a Vos'a
- To niemożliwe. Znam swojego padawana. Nie byłaby do tego zdolna!-Anakin stanął w obronie Togrutanki.
Zapadła cisza. Nikt nie chciał odezwać jako pierwszy, za bardzo przyzwyczaili się do jej obecności,by móc uwierzyć, że stała się tak ogromnym zagrożeniem.... jednak taka jest cena pokoju.
-Ahsoka musi odejść- Mace Windu przełamał trwającą już trochę za długo, niezręczną ciszę.
Łzy zebrały się w kącikach oczu dziewczynki, ale szybko zapanowała nad emocjami.
-Zawiodłam cię mistrzu-wbiła wzrok w ziemię.
-Nie to moja wina. Przepraszam Smarku- zwrócił się do niej przezwiskiem i położył dłonie na jej ramionach. Tano sięgnęła do kieszeni po warkocz padawana i oddała go w ręce swojego Mistrza. Skywalker poczuł jak jego oczy stają się wilgotne, a serce napełnia ból i gniew. Sam już nie rozumiał czemu nie krzyczy. Czemu nie protestuje. Dlaczego po prostu pozwala odejść swojej uczennicy. Nie był w stanie nic powiedzieć, nic zrobić.
- Dziękuję za wszystko Mistrzu- odparła.
Ostatni raz omiotła wzrokiem pomieszczenie zatrzymując na chwilę spojrzenie na poczerwieniałych spojówkach byłego Mistrza.Potem obróciła głowę i wyszła z pokoju.
" Teraz już nic mnie tu nie trzyma"- pomyślał Anakin.
_________________________________________________________________________________

Pierwszy rozdział, jak widzicie, nie jest zbyt długi i szczerze powiem, że nie jestem z niego zbytnio zadowolona.Wiem, mówiłam,że tylko prolog będzie w trzeciej osobie, ale tutaj jakoś bardziej mi pasowała narracja 3-osobowa, bo w zasadzie ten rozdział jest  przedłużeniem prologu. Dodatkowo "rozdziały-wspomnienia",co pewnie zdążyliście zauważyć przy prologu, opisujące dzieciństwo Anakina i Vanessy także będą w 3 os.
Obiecuję,że następne rozdziały będą lepsze, ciekawsze...akcja  się rozkręci :D

P.S:Widzę, że kilka osób przeczytało prolog.:D Proszę zostawiajcie komentarze. Jestem bardzo ciekawa czy mój pomysł, choć wiem, że na razie ciężko to stwierdzić, wam się podoba. Jeżeli nie, bez obaw, przyjmę wszelką krytykę.:D
NIECH MOC BĘDZIE Z WAMI!
Ms Skywalker

2 komentarze:

  1. Haha ten "Smark" na koncu xd to takie typowe dla staraszych braci c; urocze, ze Anakin tak sie przejmuje ta dziewczynka... no ale dobra, niech szuka Van ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. 55 yr old Clinical Specialist Taddeusz Whitten, hailing from Oromocto enjoys watching movies like "Truman Show, The" and Netball. Took a trip to The Sundarbans and drives a Safari. moja odpowiedz

    OdpowiedzUsuń